wtorek, 2 września 2014

Sezon 3 - Rozdział 2 - Mamo, zakochałam się!

Czego Angie dowie się w tym rozdziale od Martiny?
Zapraszam! :)
- Mamo, ja...
- Dziecko proszę mów, nie trzymaj mnie tak w napięciu.
- Mamo, zakochałam się!
Co? Nie wierzyłam własnym uszom. Moja córka? Zakochała się? Po raz pierwszy w życiu? Naprawdę, jeszcze nigdy jej się to nie zdarzyło. Zawsze jak ją pytałam o jakieś miłości, mówiła, że jak się zakocha to tak na prawdę, że to nie będzie zauroczenie. No i chyba się właśnie to stało...
- Kto jest tym szczęśliwcem? Znam go? Od jak dawna ci się podoba? Chodzi do Studia? Przystojny jest? - no wiadomo, zaraz musiałam obrzucić ją tonom pytań.
- Mamo, możemy nie teraz? Po szkole, proszę.
- Dobrze. Ile masz jeszcze lekcji?
- Cztery.
- A ja trzy... - powiedziałam zrezygnowana, bo sądziłam, że może po drodze do domu wszystko mi opowie. - Nie będę na ciebie czekać, bo pewnie będziesz wracała z przyjaciółką, a jak Paula będzie, to będziesz wstydziła się ze mną wracać, nie? - uśmiechnęłam się.
- Oj, mamo... Nie mów tak. Nie wstydzę się ciebie. Jesteś bardzo fajna.
- Ciekawe, dlaczego tak mnie szanujesz... - zatrzymałam się na chwilę. - Ile kasy potrzebujesz?
- Ja? Nic. Po prostu znam historię cioci Violetty i to mi wystarczy.
- Co racja, to racja... - przyznam, że lekko się wzruszyłam. - Ale wracając do tematu. Zaraz jak wrócisz do domu, przy obiedzie mi wszystko wyśpiewasz, jasne?
- Oczywiście. Każdy szczegół.
- I to mi się podoba. - przytuliłam ją i oczywiście jak zawsze musiał zadzwonić dzwonek, po którym zaczynała się lekcja. - Leć, bo się spóźnisz. Zobaczymy się w domu. Cześć!
- Pa, mamo. - nastolatka machnęła mi ręką na pożegnanie i wyszła z sali.
"Hmm... Zaraz, Angie... A co ty tutaj jeszcze robisz?! Przecież ty teraz też masz zajęcia i też się spóźnisz!". Wybiegłam z sali.

Weszłam do domu. Nie miałam ochoty dzisiaj niczego gotować, ale przecież coś musiałam... Zajrzałam do szafki i postanowiłam, że ugotuję spaghetti błyskawiczne. Zrobiłam raz-dwa-trzy sos, usmażyłam mięso, ugotowałam makaron i nałożyłam sobie porcję. Nie czekałam na swojego męża i córkę, bo byłam okropnie głodna i z resztą jadaliśmy razem w każdy weekend, bo w tygodniu różnie kończyliśmy. Usiadłam przy stole i zjadałam swoją porcję przeglądając kolorową gazetę. Gdy skończyłam napiłam się soku owocowego, umyłam talerz i usiadłam z powrotem przy stole, kończąc czytanie prasy. Od czasu, do czasu zerkałam na zegarek i sprawdzałam godzinę. "Martina kończyła godzinę po mnie... Już dawno powinna być w domu..." - myślałam. Dwie godziny po tym, jak zjadałam obiad usłyszałam, jak drzwi się otwierają. Poszłam do przedpokoju i zobaczyłam, że nareszcie do domu, razem wrócili Pablo i nasza córka.
- Dlaczego was tyle nie było? Martwiłam się. Szczególnie o Martinę, bo mówiła, że kończy godzinę po mnie.
- Wybacz kochanie... - zaczął Pablo. - Okazało się, że razem kończymy, a tak rzadko spędzamy czas razem. Więc wyskoczyliśmy na małe zakupy do supermarketu...
- Potem troszkę zgłodnieliśmy i weszliśmy jeszcze do cukierni na pączka. Wiesz, do tej najlepszej w mieście. - kończyła Martina. - I jesteśmy!
- Czyli rozumiem, że obiadu już nie będziecie jedli, tak? - gdybym wiedziała, to bym dzisiaj nic nie gotowała...
- Ja nie, dziękuję. - odparł mój mąż i zaniósł zakupy do kuchni, a my podążyłyśmy za nim.
- A co mamy? - zapytała nastolatka siadając przy stole.
- Spaghetti błyskawiczne. - odpowiedziałam.
- A to ja bardzo chętnie. Nałożyłabyś mi?
- Tak, ale może najpierw podgrzeję, co? - uśmiechnęłam się. - Pabluś, podasz mi dzbanek z wodą? Muszę trochę dolać do sosu, bo zrobił się strasznie gęsty...
- Jasne, kochanie. - mój mąż podszedł do mnie z owym naczyniem, stanął zaraz za mną, objął mnie wolną ręką i nalał odrobinę wody na patelnie. - Tyle starczy?
- Tak, dziękuję. - pocałowałam go w policzek i przemieszałam jedzenie.
- Kocham cię... - mruknął mi na ucho i pocałował w usta.
- Ja ciebie bardziej.
- Nieprawda.
- Prawda, prawda, a teraz wybacz, ale muszę nałożyć naszej córeczce obiad, bo inaczej umrze nam biedulka z głodu.
- Oczywiście... - odsunął się. - Idę trochę popracować. Mam dużo papierów do wypełnienia.
- To idź. - odparłam, a on wyszedł z pomieszczenia.
Położyłam talerz z jedzeniem na stole i usiadłam na przeciwko mojej córki. Już miałam zacząć temat jej ukochanego, ale ona odezwała się pierwsza.
- To niesamowite, że pomiędzy wami jest nadal taka chemia...
- Po prostu się bardzo kochamy...
- Właśnie widzę i podziwiam was za to... Większość par po siedemnastu latach małżeństwa się rozpada, albo daruje te romantyczne gesty, ale wy nie...
- No widzisz, bo my jesteśmy wyjątkowi... - uśmiechnęłam się. - Dobra, a teraz wywiad z mojej strony.
- Na jaki temat?
- Proszę cię, nie zgrywaj się, dobrze wiesz na jaki. - kąciki ust uniosły mi się jeszcze wyżej. - Pierw podstawowe dane. Imię?
- Ach... Ma na imię Tom.
- Tom? Ze Studia?
- Tak.
- Tylko nie mów proszę, że to Tom Lapiz? [Tom Ołówek, super nie? xD]
- A dlaczego nie on?
- Nie, jeśli on ci się podoba, to ja nic do tego nie mam... Wiesz, jest bardzo inteligenty... Aż za bardzo...
- Nie bój się mamo, ale to nie on. On jest fajny jako kumpel, ale nie nadaje się na chłopaka.
- Chodzi ci o 'TEGO' Toma?
- Tak, mamo.
- O Toma, zwycięzce pierwszej edycji "Tienes el talento", największego ciacha w Studio?
- Yhy... - przytaknęła z uśmiechem. - Mamo, powiedź mi tak szczerze... Czy ja mam u niego szansę?
- Jasne! Dlaczego sądzisz, że nie?
- Bo wiesz... To jest Tom. "Zwycięzca pierwszej edycji >Tienes el talento< i największe ciacho w Studio"... Czy taka zwykła dziewczyna ma u niego szansę?
- Opowiedziałabym ci teraz pewną historię, ale pewnie stwierdziłabyś, że "mamusia znowu przynudza"...
- Nie no, mamo... Opowiedz...
- W dawnym Studio 21, bo tak się kiedyś nazywało, jak łatwo ci się domyślić, nie było programów internetowych... Wtedy ktoś mógł się stać, poprzez najlepsze oceny na zajęciach. Na zajęciach z tańca było najciężej taką dobrą ocenę zdobyć... Uczył wtedy Gregorio.
- Ten sam Gregorio, co jest teraz zastępcą taty?
- Tak. Był wtedy miły, ale i bardzo wymagający. Rzecz jasna, była wtedy jedyna osoba, która miała najwyższą ocenę z tańca, bo Gregorio, choćby nie wiem, jak chciał, nie potrafił znaleźć najmniejszego błędu w jego układzie. Nigdy się nie mylił. Oczywiście, wszystkie dziewczyny się w nim kochały. Zakochała się także taka jedna, która wcale tego nie chciała... Byli przyjaciółmi i nie chciała tego niszczyć... Sądziła, że on zasługuje na lepszą, ale nie... On także wybrał ją... I jeśli dobrze mi wiadomo, są parą po dziś dzień i mają dziecko...
- A, to ja ich chyba znam. - Martina uśmiechnęła się.
- Tylko pamiętaj, że choćby nie wiem co, nie zmieniaj się dla niego. Jeśli on ma cię pokochać, to tylko taką, jaką jesteś. Chyba, że to by miała być zmiana na lepsze, ale u ciebie jest bardzo mało takich rzeczy, które można by było zmienić na plus.
- Wiem... Pamiętam, jak opowiadałaś mi, jak się z tatą poznaliście... Ty go zmieniłaś... Na lepsze... Nie wyobrażam sobie, co by z nim było, gdyby nie ty...
- Czasami los stawia ludzi na naszej drodze nie przez przypadek...
- Dokładnie... Ja mam tak samo jak w tej twojej opowiastce... On jest moim przyjacielem... Wspieraliśmy się na wzajem w programie... Boję się wychylać z tym, że coś więcej do niego czuję, bo boję się, że go stracę.
- Na razie, nie rób nic. Zobaczysz, jeśli on jest ci pisany, czas sam ci powie, kiedy będzie odpowiedni moment.
- Masz rację mamo. Dziękuję ci za tą rozmowę. Naprawdę dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy...
- Nie ma za co, kochanie.
- Mówiłam ci kiedyś, jak bardzo cię uwielbiam.
- Niech no ja policzę ile już razy...
- Oj... Dużo. To powiem jeszcze raz: uwielbiam cię!
- Ja ciebie też. - uśmiechnęłam się. - Jak to dobrze, że cię mam... - wstałyśmy i przytuliłyśmy się.
Nagle do kuchni wparował Pablo, z zamiarem zjedzenia podwójnej porcji spaghetti, bo oczywiście zgłodniał.
- Co? Przytulasy rodzinne, ale taty już nie zawołacie, tak? Czy mam strzelić focha?
- Chodź tutaj, tato. - roześmiała się Martina i chwilę później tuliliśmy się już w trójkę. - Pójdę do siebie. Mam trochę pracy domowej do zrobienia.
- Jasne, leć. - zniknęła za drzwiami. - Ale ona szybko dorosła, prawda?
- Prawda... Niedługo wyjdzie z tego domu z walizkami i już nie wróci... Będzie tutaj tylko przelotem... Własne życie, sprawy, problemy...
- A niedawno była jeszcze taka mała... Wiesz... - spojrzałam Pablowi w oczy. - Wyznała mi dzisiaj, że się zakochała...
- To znak, że już nie jest naszą, małą dziewczynką... Ona jest już kobietą... Jedną z dwóch najważniejszych w moim życiu...

Pam, pam, pam! Rozdział drugi <3!
Co sądzicie? Spodziewaliście się tego? :D
Muszę się Wam pochwalić, że właśnie oglądam Violkę na TVN7 ^^
Ma taki dziwny głosik jak śpiewa xD.

A tak swoją drogą, jak pierwszy dzień szkoły?
U mnie było super, aż do angielskiego... Wtedy się sprawa rypnęła :/.

Do jutra! :*
bloggerka

poniedziałek, 1 września 2014

Sezon 3 - Rozdział 1 - Problem Martiny

1 września :( - 1 rozdział :)
Mam nadzieję, że się Wam spodoba <3.
Poniedziałek... Chyba każdy zna ten ból, prawda? Po weekendzie spędzonym z rodziną, bądź przeleżanym w łóżku nie ma się ochoty na nic. A szczególnie na poranne wstawanie i odgłos budzika o 7:00. Muszę podziękować Pablowi, za ten cudowny grafik... Jeszcze niedawno zaczął się rok szkolny i muszę dzisiaj przeprowadzić testy we wszystkich grupach. Muszę sprawdzić ile rzeczy zapomnieli podczas wakacji i czy ktoś nie musi zmienić grupy... No i oczywiście kto to wszystko musi sprawdzać? Ja! Jakbym nie miała nic innego do roboty... Przez cały dzień nic innego tylko: "Buenos dias. Wyjmijcie długopisy, mamy dzisiaj test." Cudowne, nieprawdaż? No, ale cóż... Minusy tej pracy też muszą być. Kocham ją nad życie, tak jak moją rodzinę, ale w dni testów jej nienawidzę. Dobrze, że prawie nikt nie marudził, bo wszyscy wiedzieli, że tego dnia będą pisać. Oczywiście, zdarzały się pojedyncze marudy, ale w każdej regule musi być wyjątek.

/Następnego dnia.../
Siedziałam w Studio od samego rana i sprawdzałam testy. Nie lubiłam tego robić w domu, bo odkąd jest na świecie moja córka, wolę poświęcać jej każdą wolną chwilę, a, że ona nie wstaje o piątej rano, tylko o siódmej i ma zajęcia na ósmą, a ja na dziewiątą trzydzieści, tak więc mogłam te cztery godziny przeznaczyć na siedzenie w papierach. Zostało mi tylko parę egzemplarzy. Testy w tym roku wypadły bardzo dobrze, nawet jak na tych gorszych uczniów, którzy mają dobry głos, ale nie mają talentu do uczenia się materiałów. W końcu w ich stosie znalazłam pracę mojej córki. "Martina Galindo. Grupa: III A". Nastolatka ma bardzo ładny charakter pisma. Otwieram pracę na pierwszym zadaniu. "Narysuj i podpisz wartości muzyczne. Napisz, na ile je liczymy.". Zadanie banalne. Dziecko z czwartej klasy powinno móc je rozwiązać. Myślałam, że pomyliłam kartki, gdy zobaczyłam, jak ona je rozwiązała. Co prawda, nuty narysowała poprawnie, ale podpisanie ich było już dla niej problemem. Przestraszyłam się jeszcze bardziej, gdy zobaczyłam jej następne zadanie. Pauzy. To już było dla niej wyzwanie. Jedyne co zrobiła dobrze, to podpisała nuty na pięciolinii. Załamałam się. Co się stało? Dlaczego jej tak kiepsko poszło? Zawsze była jedną z najlepszych, a często nawet tą najlepszą. Czyżby śmieli się z niej, że jestem jej mamą i dlatego ma takie dobre oceny? Może chciała im pokazać, że to nie prawda, bo na pewno nie dostanie wyższej oceny niż dwa. Ale ta opcja raczej odpada... Bo ona by mi powiedziała, że się z niej śmieją, a po za tym nauczyli się to już akceptować. Tak, jak to zdarzenie z Violettą szesnaście lat temu. Kurcze, co jej jest... Muszę chyba poważnie porozmawiać z nią... Z Pablem tez by się przydało... Ale nie, z nim później. Jak na razie ważniejsza jest Martina. A może... ona już nie chce śpiewać? Może coś się wydarzyło, albo po prostu jej się to znudziło? Tak, to jest logiczne! I napisała ten test źle, żeby mi, albo nam - biorąc pod uwagę Pabla - to pokazać... Muszę z nią jak najszybciej porozmawiać, bo coś rzeczywiście może być na rzeczy. Dobra, tylko... Kiedy? Teraz? Ja mam jeszcze jakieś dwadzieścia minut wolnego, bo za tyle zaczynam zajęcia z... właśnie! Z jej grupą! Tylko tak przy klasie? Nie... Poproszę ją po lekcji. To chyba będzie najlepsze rozwiązanie. Dwadzieścia minut... Może porozmawiam teraz z Pablem? Mam jeszcze trzy testy do sprawdzenia. Niech no ja sprawdzę nazwiska... González, Rodríguez, López... Z której oni są grupy? I B, II C i III C. Dobra, mogą poczekać! Sprawdzę, je na następnej przerwie. Wzięłam do ręki test Martiny i pobiegłam do pokoju dyrektora, w którym powinien znajdować się Pablo. Pewna siebie już miałam pukać do drzwi i nagle opętały mnie moje wątpliwości... "A co jeśli to fałszywy alarm? Przecież każdemu zdarza się gorszy dzień..." Aww... Co robić? Nagle zadzwonił dzwonek na przerwę i stwierdziłam, że nawet jeśli chciałabym z nim porozmawiać, to w dziesięć minut nie zdążę... Trudno. Porozmawiam z nim, jeśli będę pewna, że to coś naprawdę poważnego. Opuściłam wzrok na kartkę i odeszłam w połowie zrezygnowana, ale w połowie zadowolona...

- Dzień dobry! - weszłam do klasy i przywitałam się. - Sprawdziłam wasze testy i powiem wam, że jestem bardzo zadowolona.
- A rozda je pani? - zapytał ktoś.
- Tak, oczywiście. - sięgnęłam z teczki paręnaście kartek i rozdawałam je uczniom.
W końcu nadszedł czas, aby dać mojej córce jej pracę. Strasznie ciekawa byłam jej reakcji. Nie spodziewałam się, żeby jakoś się ucieszyła, ale wiedziałam też, że nerwowo się nie załamie, bo chyba sama wie najlepiej, że przy zrobieniu 3 zadań z 25 to raczej szóstki by nie miała. Dałam jej kartkę do ręki i odeszłam. Kątem oka patrzyłam na nią. Spojrzała tylko na kartkę i lekko się skrzywiła. Podeszłam do keyboardu.
- Zaczynamy zajęcia. A i Martina zgłoś się do mnie po lekcji. Musimy o czymś porozmawiać.
- Oczywiście. - przytaknęła.
- Uuu... Córeczka mamusi ma kłopoty? - rozległ się gdzieś w klasie śmiech.
- Nie. "Córeczka mamusi" nie ma żadnych problemów, ale za to autor tego teksu może je mieć. - uśmiechnęłam się szyderczo. - Czy ktoś ma jeszcze jakieś pytania? Nie? Dobrze, to zaczynamy. Dzisiaj przećwiczymy "Supercreativę".
- Przepraszam, ale... - wstał jeden z chłopaków. - Dlaczego cały czas mamy pracować z piosenkami Violetty Casttio-Hendarez*? Tak, wiemy, że ona jest pani siostrzenicą i nie musi nam pani wcale codziennie tego przypominać.
- Codziennie?
- Tak. Dzisiaj "Supercreativa", wczoraj "En mi mudno", a jeszcze wcześniej "Soy mi mejor momento". Te piosenki są takie... dziewczęce, a przecież my też tutaj jesteśmy, nie? Jeśli już pani tak zależy, to dlaczego nie moglibyśmy zaśpiewać czegoś All4you? "Ven con nosotros", "Are you ready for the ride?"...
- ... czy "Habla si puedes" w wersji rockowej. - pomogła chłopakom moja córka.
Wtem nagle coś mnie oświeciło, ale nie chciałam swojego pomysłu od razu zdradzać uczniom, że jeśli nie udałoby mi się go zorganizowanie, aby się nie zawiedli.
- Dobrze, zacznijmy od tego, że piosenki Violetty są tak napisane, że śpiewa się je w różnych tonacjach i tym podobne... "Supercreativa" jest dobra, aby wyćwiczyć długi oddech, "En mi mudno" można poprzerabiać na różne, ciekawe sposoby, a "Soy mi mejor momento"... A zresztą i tak was to teraz pewnie nie interesuje. Ale zrobimy tak jak chcecie. Z tymże dziewczyną pewnie nie odpowiada repertuar chłopaków, więc podzielicie się na dwie grupy. Dziewczyny. Co chcecie śpiewać?
- Może my już tą "Supercreativę"... - zaproponowała jedna z ich przedstawicielek.
- Okej. Dobry wybór, a wy chłopaki?
No i tu się zaczął koncert krzyków. Jeden drugiego przekrzykiwał, dlaczego mają wybrać, akurat tą piosenkę. Miałam już tego serdecznie dość. Zawsze tak jest. Nigdy nie potrafią być zgodni. Totalne przeciwieństwo dziewczyn.
- Skoro nie potraficie sami się zdecydować, to zrobię to za was. - odparłam. - Hmm... Co powiecie na "Tu foto del verando"? Może być?
- Okej, fajna piosenka. - stwierdził jeden z nich.
- Do kiedy mamy czas? - zapytała Martina.
- A to jeszcze ustalę z Pablem, ale sądzę, że coś koło dwóch tygodni, dobrze? - wszyscy przytaknęli głowami.
- Możemy się wzorować na teledyskach? - zapytała jedna z dziewczyn.
- A o co konkretniej ci chodzi, Paula? - zapytałam.
- O choreografię.
- To jest moim zdaniem pójście na łatwiznę, ale rzeczywiście, do obydwóch piosenek będzie ciężko samemu coś wymyślić. Możecie. - nagle przerwał mi dzwonek. - Co? Przerwa? Tak szybko? No trudno... Następne zajęcia mamy ze sobą za dwa dni, więc na nich dokończymy omawianie waszego projektu. Do zobaczenia. - pożegnałam się. Nagle zobaczyłam, że moja córka opuszcza klasę, a przecież prosiłam ją, aby została... - Martina! Miałaś zostać.
- A no tak... Przepraszam... Zapomniałam. - wróciła się do klasy i zamknęła za sobą drzwi. - O czym chciałaś rozmawiać, mamo?
- Zdziwiło mnie, że tak kiepsko poszedł ci taki łatwy test... Napisałaś najgorzej ze wszystkich...
- Szczerze? Spodziewałam się tego... Przepraszam, wiem, że cię zawiodłam mamo...
- Jak sprawdziłam już twoją pracę i tak trochę pomyślałam, to wpadłam na pewien pomysł... Musisz mi powiedzieć, czy to jest prawda. Tylko szczerze, ok?
- Jasne mamo.
- Czy ty go napisałaś tak kiepsko, bo chcesz mi pokazać, że nie zależy ci na muzyce? Nie chcesz śpiewać? Może wolisz robić coś innego? Wiesz, że ja i tata do niczego cię nie zmuszamy. Możesz zawsze wypisać się ze Studio i pójść w przyszłości na inny kierunek studiów... Na przykład medycynę...
- Mamo, przestań już gadać te pierdoły. Ja chcę śpiewać. Tak, jak ciocia Violetta. Wcale nie napisałam tego testu tak źle, bo nie chcę mieć nic wspólnego z muzyką. Po prostu tak wyszło...
- Martina, ale ja zauważyłam, że ty tak w ogóle jesteś ostatnio taka jakaś rozkojarzona... Powiedz mi co jest, martwię się o ciebie...
- No dobra mamo, coś jest...
- Co się dzieje?
- Mamo, ja...

* - Violcia tak się nazywa po ślubie z Diego ;).

Pam, pam, pam! Czego dowie się Angie? To wiem tylko ja! ;D.
Ale jutro też będziecie wiedzieć :P.
Sorry, że tak późno, ale oczywiście... szkoła! :o
Niby już wszystko mam, ale gdy przygotowuję się na następny dzień
to okazuję się, że tak naprawdę brakuje mi jeszcze parunastu rzeczy ;D.

Do zobaczenia!
bloggerka

Ps. Aha, zapomniałabym! Nowy wygląd bloga pojawi się najprawdopodobniej 28 września ^^

niedziela, 31 sierpnia 2014

Sezon 3 - Prolog - Jestem w moim świecie...

Prolog! :)
Przepraszam, że tyle musieliście na niego czekać,
ale nie ma to jak załatwianie spraw związanych ze szkołą na ostatnią chwilę ;D.
Ale do rzeczy...
Trzeci sezon uważam za rozpoczęty! <3
"Y vuelvo a despertar... En mi mundo, siendo lo que soy... Y no voy a parar, ni un segundo... Mi destino es hoy..."*  Tak. To ja - Angie. Dawno się nie odzywałam. Jeszcze niedawno miałam dwadzieścia dziewięć lat, lecz już dawno się to zmieniło. Jestem już nieco starsza... Heh... "nieco"...  Mam czterdzieści cztery lata, ale to nieistotne. Najważniejsze, że się na tyle nie czuję. Pewnie są osoby, które wyliczają, ile lat ma moja córka, Pablo, Violetta... Ale ułatwię Wam zadanie. Martina jest już nastolatką. Ma szesnaście lat. Jest to buntowniczy wiek, ale ona raczej stara się panować nad swoim zachowaniem. Chodzi do Studia, którym parę lat temu właścicielem został mój mąż, co nie zmienia faktu, że nadal jest dyrektorem. Mało tego, szkoła zmieniła nazwę ze "Studio On Beat", na "Studio On The Top" (czyt. "Studio na topie"). Co do Pabla, jest on ode mnie rok starszy i wcale nie trzeba być dobrym matematykiem, aby dowiedzieć się, że ma on czterdzieści pięć lat. To brzmi tak staro... Violetta ma trzydzieści dwa lata, mieszka z Diego w Madrycie i oboje rozwijają swoją karierę, ale to nie znaczy, że nie mają dzieci. Mają syna o imieniu Facundo, German natomiast został w Buenos Aires. Ciężko mu było się pogodzić z przeprowadzką jego córki, ale jakoś musiał sobie dać radę. Pomimo siedemnastu lat spędzonych z moim mężem, to mocne uczucie, które nas łączyło jeszcze nie wygasło. Nie bałabym się stwierdzić, że nawet się umocniło. Kochamy się i nie mamy już problemów z Ami, Clarisią czy Jackie. Co do Agaty, bardzo ciężko było mi z powrotem jej zaufać, ale mimo to przemogłam się i traktujemy się jak przyjaciółki... Od śmierci mojej siostry minęło już dwadzieścia siedem lat, lecz teraz, gdy mój szwagier mieszka sam, myśli o niej tak intensywnie, jak godzinę po tym, jak dowiedział się o tym, że już jej z nami nie ma... Umie rozmawiać o tym z dystansem, ale gdy tylko o niej wspominamy, widzę w jego oczach łzy... Mój tata, Antonio zmarł. Ramallo także. Olga jest wdową od dwóch lat. Bardzo tęskni za swoim mężem. Obaj panowie zmarli ze starości. Kiedy asystent Germana odszedł z tego świata, mój szwagier przyjął swoją byłą gosposię pod swój dach. Od tamtej pory mieszkają sobie razem [tylko bez żadnych skojarzeń, jasne? xD]. A co ze mną? Ja nadal uczę w Studio. Y-Mix już z nami nie współpracuje. Mamy inny internetowy program, który nazywa się "Tienes el talento". Klasa mojej siostrzenicy była najlepszą klasą i mogę to przyznać. Połowa uczniów skorzystała ze swojej wielkiej szansy. Violetta, Diego, Francesca, Ludmiła... Niestety, zostało parę osób, które kryją się w cieniu i raczej nie starają się tego zmienić... Ich decyzja. Pewnie większość z nich wybrała rodzinę. Piosenki mimo tylu lat, nadal królują na liście hitów... "Hoy somos mas", czy "En gira" codziennie znajdują się w czołówce najczęściej słuchanych mimo, że piosenki mają już czternaście lat... Czas mija tak szybko... Pamiętam jeszcze ich końcowe
występy, na zakończeniach roku... "Ser mejor", "Esto no puede terminar"... A później? Już całe trasy koncertowe... "En vivo"... A co teraz? Solowe koncerty i mimo odległości jakie ich dzielą, niektórzy nadal się ze sobą przyjaźnią. Violetta nadal bardzo kocha Fran [oczywiście, jako przyjaciółkę :P], ale mieszkają od siebie daleko... Na razie wszystko układało się tak, jak powinno. Oczywiście nie obeszło się bez małych problemów, ale nie były one naprawdę poważne... Czy to się jednak zmieni?

"I znowu budzę się... W moim świecie, wiem, że jestem sobą... I nie przestanę, na sekundę... Moje przeznaczenie jest dzisiaj..."* - fragment "En mi mudno"

I jak Wam się podoba?
Nie miałam pomysłu na następny rok, tak więc przeskoczyłam parę lat :D.
A tak z innej beczki... dzisiaj jest międzynarodowy dzień bloga! ^^

Do jutra :*
bloggerka

Ps. Przyjmijmy, że z wyglądu osoby się nie zmieniły, ok?
Inaczej będę miała problem ze wstawianiem zdjęć xD
Ps.2. Sądzicie, że trzeci sezon Violki zakończy się standardowym mrugnięciem? :D

niedziela, 24 sierpnia 2014

Informacja :)

Hej! Dzisiaj kolejny post z serii informacyjne. :P
Tak w wielkim skrócie:
Pisałam sobie dzisiaj nad ranem rozdział. Wszystko super, świetnie, cud, miód, malina.
Nagle musiałam przerwać, bo miałam obiad.
Do pisania mogłam wrócić dopiero po południu.
Wchodzę w Worda, patrzę, a tu... tekst mi zniknął! :O
Co najdziwniejsze, długość tej, że tak powiem, "kartki" była taka sama, jak wcześniej. O.o
No nie powiem, nieźle się wkurzyłam, bo w tym jednym pliku miałam rozdziały na cały pierwszy tydzień -.-
Zaczynam znowu od zera... >.<
Ktoś może to ogarnia???

Tak więc, może ktoś już wywnioskował, że mogę mieć poślizg z rozdziałami...
No, ale pożyjemy, zobaczymy ;).
Od dzisiaj wszystko będę pisała od razu na bloggerze, przynajmniej nic nie zginie :P.

A tak na chwilę odbiegając od tematu...
Znalezione obrazy dla zapytania diego francesca

Aww... Diecesca <333 Normalnie ich pokochałam *.*
Ale [UWAGA! SPOILER] w moim 3 sezonie będzie Diegoletta :).
Mam problem, bo lubię obydwie pary, ale Violka jest z Leośkiem,
więc w 3 sezonie mogę sobie pomarzyć tylko o Diego+Viola,
a nie chcę aby Dieguto był sam :D.
 i  ~ normalnie ryczę :')
DIECESCA!!! ♥

I jeszcze spodobało mi się ostatnio połączenie Olga+Beto xD
(nie mam pojęcia jakie jest ich połączenie... Gdzieś na Twitterze, widziałam, że Betolga [?])

 i  - pewnie już to widzieliście, ale buzia nie przestaje mi się uśmiechać :D

W ogóle ten sezon jakiś taki bogaty w beso, nie? ^^
bloggerka

sobota, 16 sierpnia 2014

Dobra wiadomość! :)

¡Hola!
Dawno się nie widzieliśmy, prawda? :)
Wybaczcie, ale byłam zajęta.
W wakacje? - Tak. :/
A czym, jeśli można wiedzieć? - No, oprócz powtarzania materiału z hiszpańskiego i w lipcu pisaniem jednorazówek to... (werbel proszę!) pisałam trzeci sezon! :D

Mam go jak na razie niewiele, ale za to rozdziały są dłuższe.
Pomysł też jest - więc jest super! :D
Tak więc - to jest oficjalnie potwierdzone - będzie trzeci sezon na moim blogu! <3
Cieszycie się? Ja bardzo :).
Niestety przez to nie będzie raczej jednorazówek, no, ale się przecież nie rozdwoję :P.

Co do konkretnej daty, to pierw pomyślałam, że zacznę, kiedy napiszę 50 rozdziałów,
ale stwierdziłam, że w takim tempie, prędzej nastąpiłby koniec świata, więc...
Zdecydowałam, że ustalę konkretną datę, bo przynajmniej będę miała jakąś motywację ;).
Więc, 1 rozdział trzeciego sezonu pojawi się na blogu... w dzień najbardziej nie lubiany przez wszystkich... poniedziałek - 1 września!
Data może ulec zmianie, tak jak pół roku temu, ale mam nadzieję, że tak nie będzie. :D

Pracuję także nad nagłówkiem na bloga, więc w najbliższej przyszłości możecie się spodziewać nowego wyglądu (o ile będzie to jakoś wyglądało xD).

Do zobaczenia :*
bloggerka