środa, 7 maja 2014

Sezon 2 - Rozdział 64 - Czy to na pewno przyjaciółka?

Dzisiaj wyjdzie na jaw,
jak bardzo zmieniła się Agata...
Zapraszam! ;)
Cały dzień tego słucham... :D.
Obudził mnie nad ranem dzwonek telefonu. Byłam bardzo zmęczona i nie miałam na nic siły, aczkolwiek, gdy tylko otworzyłam oczy zobaczyłam, że Edward nadal leży obok mnie i mnie przytula. On też się przebudził i widział, że ja także już nie śpię.
- Leż Angie. Ja odbiorę. - powiedział i pocałował mnie w policzek.
Wstał, sięgnął telefon i odebrał. Starałam się skupić i słuchać o czym rozmawia, ale byłam na tyle zmęczona, iż mi to nie wychodziło. Słyszałam tylko parę wyrazów...
- Angie, mam dobrą wiadomość. - powiedział.
- Tak? - mruknęłam.
- Pablo wybudził się ze śpiączki.
- Obudził się?
- Obudził się.
- Obudził się!?! - nie mogłam w to uwierzyć.
Czym prędzej zerwałam się z łóżka i ubierałam się, że tak można powiedzieć, schodząc po schodach. Wbiegłam do kuchni, sięgnęłam jabłko i nagle usłyszałam, że ktoś wychodzi, także migiem. Pomyślałam, że to był Michael. Głupio zrobiłam, że wybiegłam tak nagle z domu, nie mówiąc mu nic, aczkolwiek byłam bardzo szczęśliwa, że mój mąż w końcu dał oznakę życia.

Minęła jeszcze długa chwila, zanim dotarłam do szpitala... Musiałam wjechać tu i tam... Na dodatek były strasznie duże korki... Lecz w końcu dotarłam. Wbiegając do jego sali, akurat spotkałam się z lekarzem, który wszystko mi powiedział i wytłumaczył. Powiedzmy, że coś z tego rozumiałam. Następnie, gdy już miałam wejść do sali, on niespodziewanie dodał:
- Panienko Angieles... Pański mąż stracił pamieć.
- Jak to?
- No, ale proszę się nie martwic...
- Jak mam się nie martwic? Przecież On nie będzie mnie pamiętał!
- Pani twarz i wygląd będzie skądś kojarzył, ale nie będzie wiedział skąd. To tylko przez parę dni... Później wszystko będzie tak, jak dawniej.
- Przysięga pan?
- Tak. Na mój kitel lekarski. - uśmiechnął się.
- A więc trzymam pana za słowo. - powiedziałam i weszłam do pokoju.
Mój mąż leżał poprzypinany do przeróżnych sprzętów... Myślałam, że śpi, więc nie chciałam mu przeszkadzać. Usiadłam sobie na krześle przy oknie, lecz On jednak nie spał.
- Ym... Dzień dobry... - powiedział.
- O, hej Pablo. - przywitałam się. - Jak dobrze, że w końcu się obudziłeś. Tęskniłam za Tobą. - pocałowałam Go w policzek.
Przejechał palcami po tamtym miejscu, następnie spytał:
- Kim Ty jesteś?
- Lekarz mówił, że stracisz pamieć, ale sądziłam, że mnie to nie zapomnisz. - uśmiechnęłam się. - Jestem Twoją żoną.
- Moją żoną? - zdziwił się. - Ale przecież ja mam dziewczynę...
- No możesz tak sadzić... Ale tak właściwie, to my jesteśmy małżeństwem już od ponad roku. Angie i Pablo Galindo...
- Ale moja dziewczyna ma na imię Agata. - bronił swojego zdania.
- Agata? Twoją dziewczyną?
- No, tak mi powiedziała.
W tamtej chwili, moja "przyjaciółka" weszła do sali szpitalnej mojego męża... Zapowiadała się ciekawa i długa rozmowa na ten temat...

Mam nadzieję, że rozdział się podobał ;).
Pangie <33.
Dzisiaj krótko i treściwie, bo zaraz muszę wyjść >.<
A jutro znowu czeka Was szok :P. (Błahaha! xD)

Papa! Idę robić lekcję! ;*
bloggerka

Ps. Przykro mi, lecz nie pojawi się dzisiaj spoiler :/.
Jak dam radę, to od razu jak wrócę ze szkoły, to go wstawię,
a rozdział wieczorem :).

wtorek, 6 maja 2014

Sezon 2 - Rozdział 63 - Samotna noc?

Angie coraz bardziej tęskni za Pablem...
Czy w końcu się obudzi?
Zapraszam do czytania ;).
♫ Piosenka na dzisiaj ♫
Przez mojego szwagra zrobiło mi się ponownie smutno... A zbliżała się kolejna noc... Wzięłam długi, powolny prysznic, przebrałam się w piżamę, umyłam zęby... Miałam wyjść z łazienki, gdy nagle usłyszałam, że coś się rusza... Podejrzewałam, że to była moja siostra... Najprawdopodobniej znowu mnie nawiedziła... Stała za mną...
- Dlaczego nic mi nie powiedziałaś?! - krzyknęłam bez namysłu.
- Angie, z kim rozmawiasz?
- Yy... - nie wiedziałam, jak się wytłumaczyć. - Nie ważne...
- Angie... - zaczął. - Wiem, że cierpisz... Ja też...
- Ty? - przerwała mu.
- Tak...
- Nie widać tego po tobie...
- Bo staram się tego nie okazywać... Jak nie okazuję, to tak bardzo o tym nie pamiętam...
- Masz silną psychikę... - powiedziałam. - Jak widzisz, ja tak nie umiem.
- Zaśniesz dzisiaj, czy raczej nie? - uśmiechnął się.
- Nie, no... Raczej tak... Mam nadzieję... Ale German strasznie popsuł mi humor...
- Może będę spał z Tobą? - zapytał nagle.
- Przepraszam, że co!?!
- No, nie w tym sensie... Chodziło mi, że tak samo jak ostatnio...
- Edward... Będę szczera... Jesteś zboczony. - powiedziałam.
- Ja? A z resztą sądź, jak sobie sądzisz... Chciałem pomóc, a jak nie, to nie. - obraził się i odszedł.
Chyba nie zrozumiał dowcipu... Zajęłam się  moją córką. Ubrałam ją w piżamkę, ale wcześniej umyłam. Pół godziny później kładłam ją spać.
- Dobranoc córeczko... Śpij smacznie.. - pocałowałam ją w czoło.
- Pa, pa...
- Kto to powiedział!?!
- Ja. - odwróciłam się, a za mną, na całe szczęście stał Edward.
- Wiesz jak mnie przestraszyłeś? - uśmiechnęłam się.
- Naprawdę? Nie chciałem. Przepraszam. - podszedł do mnie i objął.
Stykaliśmy się niezręcznie nosami. On patrzył mi w oczy. Ja też próbowałam, lecz czułam się nieco zawstydzona i zamknęłam swoje ślepia. Mimo tego uśmiechałam się. Brat mojego męża był trochę wyższy od Niego. Nagle on pocałował mnie w policzek. Później powoli swoimi ustami zaczął przesuwać się w stronę moich. Już miały się zetknąć w jednym, wspólnym pocałunku, lecz nagle oboje oprzytomnieliśmy.
- Przepraszam... - powiedzieliśmy jednocześnie odsuwając się od siebie.
To była bardzo niezręczna sytuacja... Bardzo kochałam Pabla, lecz w Edwardzie było coś takiego... Ychm... Coś czego nie było w moim mężu... Niby się niczym nie różnił, ale jednak... Nie sądzę, że to tylko dlatego, że był nieco młodszy od swojego brata... Przystojniejszy nie był... Nie wiem, co w nim było takiego, ale jednak coś było. I to mnie właśnie denerwowało! Nagle mężczyzna będący ze mną w pokoju zaczął opuszczać pomieszczenie.
- Dokąd idziesz? - zapytałam.
- Do siebie.
- A nie zostaniesz dzisiaj ze mną?
- A chciałabyś...? - był nieco zdziwiony.
- Jeśli nie chcesz, to nie, ale wiesz... Znowu nie będę mogła spać...
- I teraz nie będziesz spała wcale dopóki On się nie wybudzi, tak?
- Chciałabym się w końcu wyspać, ale będzie ciężko...
- A jeśli dobrze sobie przypominam, to jakoś godzinę, dwie temu, jak to zaproponowałem, to nazwałaś mnie zboczeńcem...
- No, to tak tylko w żarach... Po koleżeńsku... - broniłam się. - Zostaniesz?
- Jeśli nie mam innego wyjścia... - powiedział z uśmiechem.
- Dziękuję. - powiedziałam.
Położyłam się na łóżku, na "swojej połowie" i nakryłam kołdrą. Nie spodziewałam się, żeby Edward położył się jakoś bardzo blisko mnie, ale też nie sądziłam, że położy się on... na podłodze...
- Że przepraszam, iż pytam, ale będzie ci tam wygodnie?
- Że przepraszam, iż pytam, ale gdzie niby mam spać jak nie tutaj?
- No nie wiem... A od czego jest łóżko?
- Chyba nie sądzisz, że będę spał razem z Tobą na łóżku?
- A niby dlaczego?
- Bo jestem bratem Twojego męża, a nie Twoim kochankiem.
- Ale będzie ci wygodniej...
- No dobrze... Ale nie zbliżamy się do siebie... - powiedział i położył się z brzegu łóżka.
Chwilę się jeszcze powygłupialiśmy. Zrobiliśmy mini bitwę na poduszki, trochę pogadaliśmy, a na samym końcu zasnęliśmy na środku łóżka razem, wtuleni w siebie...

Hehe... xD.
Przyznać się, ile osób sądzi, że Angie niedługo zdradzi Pabla??? ;D
Z przykrością oznajmiam, że nie pojawi się dzisiaj next. :(
Jutro też na 100% nie,
więc radzę Wam się spodziewać zaległych rodzajów w weekendy :P.

Lecę! Mam jeszcze mnóstwo nauki!
Cześć kochani! <3
bloggerka

poniedziałek, 5 maja 2014

Sezon 2 - Rozdział 62 - Odwiedziny Germana

Hejka kochani!
Długo się nie widzieliśmy w rozdziale,
tak więc, nie przedłużam! ;)
Zapraszam do czytania! ;D
Nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Każdy, nawet najmniejszy dźwięk mnie drażnił... Nie mogłam wcale przez całą noc spać. Czułam się okropnie z tą myślą, że Pabla może długo przy mnie nie być... Leżałam sama, na tym wielkim łóżku i przewracałam się z jednego boku na drugi... Mijała minuta za minutą... Oczywiście bardzo wolno... Mało tego, że zasnęłam około 3 w nocy, to półtorej godziny później się obudziłam... To była mój cały nocny sen... Na dodatek, to co mi się przyśniło było okropne...
Byłam już sobie starą babcią Angie... Naprawdę starą... Już gdzieś tak po 90-ce... Moja córka miała już swoje wnuki... Odkąd Martina skończyła cztery lata pytała się gdzie jest tata... Co ja jej miałam powiedzieć? Tata był, ale nie z nami... Tata żył, ale tak, jakby nie żył... Gdy skończyła lat osiem, mówiła, że wszyscy z jej klasy mają chociaż jedną siostrę albo brata, tylko ona nie... A na dodatek, bardzo by tego chciała... I co ja jej miałam wtedy powiedzieć? Mówiłam jej, że też bardzo chciałabym mieć jeszcze jedną córeczkę, lecz ona oczywiście wtedy tego jeszcze nie rozumiała... Stawałam się coraz starsza... Nie mogłam już chodzić... Wiedziałam, że śmierć już puka do moich drzwi, lecz wiedziałam, że zanim to nastąpi, mój mąż zdąży powiedzieć mi, jak bardzo mnie kocha... Lecz niestety... Myliłam się...
Zaraz, gdy się przebudziłam, usiadłam ze strachu, mówiąc głośne "nie!". Chwilę później pomyślałam, że mogłam przez to obudzić swoją córkę, lecz na całe szczęście nie... Zdziwiło mnie to, że mimo, iż Martina się nie obudziła, to brat Pabla owszem... Na dodatek przyszedł do mnie, do sypialni. Usiadł obok mnie i objął mnie ramieniem.
- Tęsknisz za Nim, prawda? - zapytał czule.
- Tak... - powiedziałam wtulając się w niego jeszcze bardziej.
- Angie, proszę nie płacz... - poprosił ocierając mi łzy spływające po policzkach. - Wiesz, że przecież On by tego nie chciał... Chciałby, żebyś była szczęśliwa i silna...
- Ale kiedy ja nie potrafię... - odpowiedziałam. - To jest takie trudne...
- Poradzimy sobie. - powiedział. - Zobaczysz. Wolisz, żebym zostawił Cię samom, czy, żebym sobie poszedł?
- Mógłbyś dotrzymać mi towarzystwa? - zapytałam.
- Jasne... - odpowiedział siadając wygodniej.
Zaczęliśmy rozmawiać. Czułam, że on jest otwarty na wszystko co mu powiem... Mogłam Go nazwać dobrym przyjacielem... Dzięki niemu humor od razu zaczął mi się poprawiać. Czułam się o wiele lepiej, a nawet zaczęłam się trochę śmiać... Na chwilę zapomniałam o tym, co mnie dręczyło... Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Spojrzałam na zegarek jednocześnie myśląc "kto by przyszedł do mnie o tej porze?". Jednak okazało się, że to nie jest taka wczesna pora, jak mi się wydawało. Była już dziesiąta rano, a, że rolety na oknach były jeszcze pozasłaniane, nawet nie było tego widać.
- Znowu jakiś gość, który będzie chciał u nas zamieszkać? - zażartowałam.
- No nie wiem... Otwórz drzwi, a się dowiesz. - odpowiedział.
Zeszliśmy razem na dół. Weszłam do łazienki i założyłam szlafrok, aby nie było widać mojej piżamy. Złożyłam na nogi kapcie i otworzyłam drzwi z zamka. Nagle zobaczyłam... swojego szwagra... Kompletnie się go tutaj nie spodziewałam...
- O, hej. Dawno się nie widzieliśmy, co nie? - powiedziałam w drzwiach.
- No, dlatego przyszedłem Was odwiedzić. - odparł wchodząc do przedpokoju. - Łał, Pablo... Strasznie się zmieniłeś...
- German... - próbowałam mu przerwać, lecz bezskutecznie. - German! To nie jest Pablo!
- W takim razie widzę, że przyszedłem nie w porę... - powiedział spoglądając na mnie, a konkretniej na moją piżamę i szlafrok.
- Nie, nie... To nie tak. Jestem bratem Pabla. Mam na imię Edward. - przedstawił się.
- To Pablo ma brata? - zdziwił się mój szwagier.
- Tak... Ale to długa historia. Opowiem ci ją, jak wejdziesz już do kuchni. Rozgość się, a ja się pójdę ubrać.
I tak jak powiedziałam, tak też zrobiłam. Przebrałam się szybko i zeszłam do Germana na dół. Usiedliśmy sobie razem w salonie i rozmawialiśmy. Wytłumaczyłam mu, co się dzieje z Pablem, kim jest starszy pan spacerujący w ogrodzie (tak, tak... Chodziło o Michaela)... On opowiadał mi także, co u niego słychać... W końcu pogodził się z tym, że Violetta ma już chłopaka i to takiego na poważnie, z którym chce być i czuje się szczęśliwa. Zrozumiał, że Esmeralda to podła kobieta, której nie można ufać i ponownie związał się z Jade... To ostatnie wydaje mi się nieco dziwne. Chociaż po ostatnim jej zachowaniu, można zaobserwować, że się zmieniła, a Michael jest żywym przykładem, iż tak się da. Czas minął mi bardzo szybko i dzięki temu spotkaniu przestałam myśleć o Pablu, który leżał w śpiączce w szpitalu. Miałam nadzieję, że już nie będę o tym myśleć, lecz oczywiście zawsze znajdzie się ktoś, kto to wszystko popsuje... I muszę przyznać, że tym razem był to mój szwagier...
- Dzięki. To było miłe spotkanie. Mam nadzieję, że kiedyś to powtórzymy.
- Ja też. - odpowiedziałam.
- Tylko mam ogromną nadzieję, że z Pablem.
- Się zobaczy...
- Dobra, to ja już lecę! Cześć!
- Pa... - powiedziałam i kolejne łzy zaczęły mi spływać po policzkach...

Wydaje mi się, czy rozdział udał mi się trochę dłuższy? :)
Zmieściłam się do 21! Jupi! ;D
Dzisiaj nie pojawi się już next, bo miałam dzisiaj dużo zajęć i muszę odpocząć,
lecz może jutro? Kto wie, kto wie... Ale nic nie obiecuję. ;)

Zmykam! Muszę się nauczyć na jutrzejszą poprawę z historii!
Pa, pa! ;*
bloggerka

niedziela, 4 maja 2014

Liebster Blog Awards

Nominacja do Liebster Blog Awards jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Nominowała mnie - suenesica. Właścicielka bloga www.lovewithgingerhair.blogspot.com. Oraz moja kochana szalona romantyczna z bloga www.ej-romantycznahistoria.blogspot.com. Dziękuję Wam! ;)

Pytania od suenesica:
1. Czy pojawiła się w Twoim życiu pewna osoba, która przekonała Cię do założenia bloga?
Nie, był to mój własny wymysł. ;)
2. Co chcesz osiągnąć poprzez pisanie bloga?
Chciałabym poprawić swoje umiejętności pisarskie, co już mi się coraz bardziej udaje.
3. Czy wiążesz swoją przyszłość z pisaniem?
Szczerze, to tak. Mam nadzieję, że uda mi się w przyszłości wydać chociaż tak z dwie, trzy książki i, że znajdą one swoich czytelników.
4. Jaka istniejąca już książka jest najbliższa Twojej aktualnej twórczości?
Raczej żadna... Nie wydaje mi się, żeby jakaś książka przypominała moje rozdziały, a jeśli już, to nie przypominam sobie...
5. Czy osoby z Twojego towarzystwa doceniają Twoją pasję, czy też nie mają o niej pojęcia?
Większość ludzi nie ma o niej bladego pojęcia... Z jednej strony to jest przykre, lecz z drugiej bardzo przydatne. O mojej pasji do pisana, wie tylko moja najlepsza przyjaciółka, która, czasami zdarzy się, że pochwali to, co napisałam. Praktycznie tylko ona i moja siostra wiedzą o tym, że posiadam bloga. Jest im to raczej obojętne...
6. Lubisz czytać fanfiction z innych blogów?
Tak. Niektóre są bardzo interesujące. :)
7. Czy jest jakiś film lub książka, które w szczególny sposób zainspirowały Cię do prowadzenia bloga?
Jak łatwo się domyślić zainspirował mnie do tego argentyński serial emitowany na Disney Channel - "Violetta". To przede wszystkim. Jednak dużą cześć zawdzięczam także książką z serii "Harlequin", bo to właśnie one dawały mi pomysły na przygody mojej ulubionej serialowej pary.
8. Czy spodziewasz się rosnącej liczby czytelników?
Tak właściwie, to jest mi to obojętne... To znaczy, jeden czytelnik więcej, to zawsze plus jeden powód, aby dalej pisać, lecz ja jestem naprawdę zdziwiona, że w ogóle ktoś to czyta. Jestem zadowolona, że ktoś w ogóle tutaj ze mną jest :).
9. Kawa czy herbata?
Herbata - nie przepadam za kawą ;).
10. Piszesz przy muzyce czy też w całkowitej ciszy? Jeśli przy muzyce - przy jakiej?
Bywa różnie. Czasami piszę w ciszy, lecz zwykle przy muzyce, gdyż nie mogę się skupić, gdy dookoła jest cisza. Słucham najróżniejszych rodzai muzyki. Pop, rock... Od Rihanny, przez Ewę Farnę, aż po Katy Perry. Większość tego, czego słucham, można odnaleźć w zakładce "Piosenka na dzisiaj" :). 
11. Czy bierzesz do siebie sugestie czytelników dotyczące tego co piszesz?Zazwyczaj tak. Jednak nie zawsze. Nie dlatego, że nie są dobre - wręcz przeciwnie. Każdy pomysł jest świetny, z tymże czasami zdarzają się pomysły zupełnie nie pasujące do tego, o czym piszę, albo takie, które mogłyby wywrócić cały scenariusz o 180 stopni.

Pytania od szalonej romantycznej:
1. Ile zastanawiałaś się nad rozpoczęciem pisania bloga? A może to była spontaniczna decyzja?
Oj, bardzo długo... ;D. Wydawało mi się, że tylko od września (blog został założony pod koniec października), lecz jak zajrzałam do mojego pamiętnika, to wynikało z tego, że już od czerwca. Odkąd tylko zaczęłam pisać opowiadania o moich ulubionych bohaterach.
2. Sama podjęłaś tą decyzję, czy może ktoś cię namówił?
Tak właściwie, to była to tylko moja decyzja (o ile dobrze pamiętam). :D
3. Jaki gatunek literacki najbardziej lubisz?
Hmm... Komedię, oraz romansy.
4. Czy chciałabyś choć na jeden dzień przenieść się w świat swojej bohaterki, bądź swojego bohatera?
Jasne. Czemu by nie? Mają niby taki sam świat jak my, a jednak inny :P.
5. Czy opisywana przez ciebie historia odgrywa się w miejscach, które znasz, w których kiedyś byłaś?
Nie... Nigdy w życiu nie byłam w Buenos Aires, lecz może kiedyś tam się pojawię ;D.
6. Gdzie byś chciała pojechać najbardziej?
Tak właściwie, to nie wiem ;D. Zawsze, gdy się mnie pytają to nigdy nie wiem... Chciałabym jeszcze raz odwiedzić Kąty Rybackie. To taka mała miejscowość nad morzem. Jest tam naprawdę pięknie! <3
7. Wiążesz swoją przyszłość z pisaniem?
Chciałabym, żeby udało mi się w przyszłości wydać parę książek i, żeby znalazły one swoich odbiorców, którzy by wyczekiwali na więcej ;).
8. Jak reagujesz na krytykę?
Zależy. Jeśli to jest krytyka konstruktywna, czyli uzasadniona, to zazwyczaj biorę ją sobie do serca. Jeśli to jest zwykły hejt, to staram się tym nie przejmować. Po co się przejmować? Zawsze znajdzie się ktoś, komu nie pasuje to, co druga osoba robi. Na szczęście, do tej pory prawie wcale mi się to nie zdarzyło. :))
9. Chciałabyś być sławna? Dlaczego?
Nie, nie chciałabym. Człowiek sławny nie ma własnego życia. Wszędzie, dziennikarze, reporterzy... Co prawda, wywiady i wiadomość, że ma się tylu fanów, są cudowne, aczkolwiek nie - nie chciałabym być sławna.
10. Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? A w przyjaźń damsko-męską?
Ym... W przyjaźń damsko-męską wierzyłam i chyba nadal wierzę. Dlaczego? Gdyby ona nie istniała, ludzie mieliby przyjaciół tylko w osobach tej samej płci, albo mnóstwo związków, co jest do bani. Lecz ostatnio zaczęłam się nad tym coraz bardziej zastanawiać...
Natomiast do miłości od pierwszego wejrzenia nie mam zdania... Tak właściwie, gdy próbowałam się nad tym zastanowić, to zawsze wychodziłam do punktu wyjścia... Lecz po długich przemyśleniach, gdybym miała odpowiedzieć na to pytanie, odpowiedziałabym, że wierzę, gdyż na własnej skórze przeżyłam nienawiść od pierwszego wejrzenia. Na tej podstawie sądzę, że taka miłość może się zdarzyć :).
11. Pisanie to twoje najważniejsze hobby, czy masz inne?
Raczej tak... Sądzę, że dzięki temu hobby mogłabym osiągnąć najwięcej. Mam jeszcze kilka hobby. Między innymi uwielbiam grac na gitarze. Kiedyś uczyłam się trochę na pianinie, co bardzo mi się podobało, aczkolwiek brakowało mi na to czasu. Do mojego hobby można by także zaliczyć uczenie się języków obcych. Uczę się ich, bo lubię, a nie, bo muszę. Całkiem nieźle znam już angielski, uczę się hiszpańskiego, od gimnazjum zacznie się jeszcze niemiecki, a w wakacje planuję chodzić jeszcze na włoski i rosyjski ;).

Blogi nominowane przeze mnie:
1. reynastudio.blogspot.com

2. pablo-i-angie.blogspot.com
3. opowiadanie-angeles.blogspot.com
4 djakdieletta.blogspot.com
5. angielovestory.blogspot.com
6. ---
7. ---
8. ---
9. ---
10. ---
11. ---

(Przepraszam, że uwzględniłam tylko pięć blogów)

Pytania:
1. Ile osób z Twojego otoczenia wie, że prowadzisz bloga? Co o tym sądzą?
2. Czy jest coś, co Cię motywuje do dalszego pisania? 
3. Jaki rodzaj opowiadań Cię interesuje?
4. Dokończ zdanie: Jestem...
5. Skąd czerpiesz inspirację na rozdziały?
6. Jak reagujesz na hejty i opinie negatywne?
7. Jesteś zżyta z bohaterami Twojego opowiadania? Jak bardzo?
8. Jakbyś nazwała pisanie w Twoim przypadku? Jest to pasja, hobby, czy coś robione z nudów?
9. Ile książek przeczytałaś w tym roku?
10. Jak ważna jest dla Ciebie ilość wyświetleń, komentarzy, obserwatorów na blogu?
11. Ulubiony rodzaj żelek? :)

Nie oszczędzajcie się w odpowiedziach - niech będą wyczerpujące ;D.
Jeśli chce ktoś je sobie skopiowac, aby wkleic na bloga są one na moim ask'u - PYTANIA DO LBA

Widzimy się już jutro w następnym rozdziale ;).
bloggerka

czwartek, 1 maja 2014

Sezon 2 - Rozdział 61 - Pablo w szpitalu...

Tytuł Was już wystarczająco nastraszył? ;)
Zapraszam do lektury! ;D
Pablo dzień, w dzień wychodził z domu wcześnie z rana, a wracał późno wieczorem... Rozumiem, że musiał, bo razem z Antoniem chcieli jak najszybciej odbudować nasze ukochane Studio, co, jak łatwo się domyślić, nie było taką łatwą sprawą... Spłonęło ono doszczętnie... Nie zostało po nim nic więcej, niż popiół. Chodzili po urzędach, obliczali koszty, wynajmowali robotników... Najbardziej niekorzystne dla nich było to, że nie mogli teraz pobierać opłaty od uczniów, za uczestniczenie w zajęciach, bo przecież nie było żadnych lekcji, a w tej chwili Studio bardzo potrzebowało pieniędzy. Każdy doskonale o tym wiedział. Uczniowie, chcieli nam pomóc i zbierali pieniądze. Trochę zebrali, ale to była 1/8 tego, co potrzebowaliśmy. Mimo tego, byliśmy im bardzo wdzięczni.
Parę dni po powrocie Agaty do Buenos Aires, Pablo znowu wyszedł załatwiać wszystkie sprawy. Dzień mi mijał w zwykłym, wolnym, przeciętnym tempie... Byłam z Edwardem, Michaelem i Martiną na spacerze, w Parku... Czas płynął coraz szybciej i szybciej... Lecz zaczął on gwałtownie zwalniać, gdy wróciliśmy już do domu... Była godzina 20. Umyłam się, umyłam córkę, położyłam ją do łóżeczka, a następnie sama położyłam się na łóżku i zaczęłam czytać książkę. Oczy coraz bardziej mi się zamykały, a mojego męża jeszcze nie było... Zaczęłam się martwic... Zerknęłam na zegarek... 21:58. "Dlaczego Go jeszcze nie ma?" - pytałam się sama w myślach. Dosłownie minutę później, mój telefon komórkowy zadzwonił. Zerknęłam na ekran... Dzwonił obcy numer...
- Halo? - odebrałam.
- Dzień dobry. Czy rozmawiam z panią... Angeles Galindo?
- Tak. Czy coś się stało?
- Witam, z tej strony dr. Gomez. Chciałem panią poinformować, iż pański mąż, Pablo Galindo, leży u nas w szpitalu...
- On?! - zdziwiłam się. - Co On tam robi!?
- Proszę pani... - zaczął. - Nie będę tego tłumaczył pani przez telefon... Jakby pani mogła tutaj przyjechać? Wytłumaczyłbym wszystko pani osobiście?
- Oczywiście... - odpowiedziałam z lekkim szokiem.
Rozłączyliśmy się. Ta wiadomość nie docierała do mnie... Starałam się skopić na przebieraniu, w ubrania, albo chociaż na czymkolwiek innym, lecz nie mogłam. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie jeszcze ekspresowej kawy, bo wiedziałam, że to będzie dłuuuga noc... Nagle usłyszałam czyjeś kroki na schodach... Wiedziałam, że to będzie ktoś z naszych "lokatorów" mieszkających obecnie u nas. Nie myliłam się. Był to tata Pabla.
- Hej, Angie... - przywitał się zaspany. - Co jest? Jeszcze nie śpisz?
- Nie...
- Aaa... Bo jeszcze mój syn nie wrócił, tak? Zobaczysz, dwie, ty minuty i wróci do domu.
- Michael... - zdecydowałam się mu powiedzieć o szpitalu. - Pablo właśnie wylądował w szpitalu i muszę tam do Niego jechać...
Widziałam po jego twarzy, że z początku także nie mieściło mu się to w głowie. Nie dziwię mu się. Martwił się o syna, tak jak ja, o męża.
- Muszę tam jechać! - powiedziałam wychodząc.
- Jadę z Tobą.
- Nie, Michael. Zostań. Popilnuj Martiny, proszę...
- Angie, ale to mój syn...
- Ale proszę... Boję się ją zostawić pod opieką Agaty. Jak On tam zostanie, to obiecuję, że zawiozę Cię do Niego z rana...
- Przysięgasz?
- Przysięgam...
- Dobrze, jedź już. - odpowiedział. - Tylko nie siedź tam u Niego za długo.
- Dobrze, tato. - uśmiechnęłam się.
Wyszłam z domu i jechałam, jak najszybciej do szpitala, tam szybko dopadłam doktora, który do mnie dzwonił. Szybko zaczęłam z nim rozmawiać. Dowiedziałam się, że mój mąż przechodził przez ulicę i potrącił Go jakiś alkoholik, jadący samochodem. Stracił przytomność.
- Kiedy się obudzi? - zapytałam się.
- Nie wiadomo... Za godzinę, dwie... Może za miesiąc, rok...
- Rok?!? - myślałam, że to najgorszy dzień w moim życiu...

Krótki, bo okropnie mi się chce spać. ;)
Jakoś nie umiem napisać od razu, dobrego rozdziału.
Zawsze przed dodaniem muszę go poprawić.
Raz bardziej, raz mniej, ale zawsze... O.o

Tak więc, dobranoc kochani!
Słodkich snów!
Mam nadzieję, że uda nam się jutro zobaczyć! :*
bloggerka

Ps. Spoiler rozdziału 62 wstawię jutro przed samym wyjazdem ;).