Ten rozdział dedykuję
wszystkim fanom
"przestrzeni osobistej".
W tej chwili rozległo się pukanie do drzwi, a w niech stał bardzo znajomy mi mężczyzna...
- Wszystko dobrze, Angie? Przestraszyłaś mnie tym krzykiem.
- Tak, tak... Wszystko gra Ramallo.
- Powiedź mi prawdę... Kochasz Germana?
- Mogę Ci coś wyznać?
- Ależ oczywiście!
- Nie powiesz nikomu?
- Nie, panienko Angie.
- Pablo stwierdził, że nasz związek nie ma sensu...
- Przez pana Germana?
- Tak...
- Nie chcę wnikać w szczegóły, ale kocha pani jeszcze Pabla?
- Tak, Ramallo, tak! Najbardziej na świecie!
- To dlaczego pani o Niego nie zawalczyła?
- Próbowałam, ale On sądzi, że ja Go nie kochałam zanim pojawiliście się w Buenos Aires...
- Tak było?
- No tak... Ale teraz poczułam do Niego prawdziwe uczucie...
- Próbujesz uciec od miłości, prawda?
- On mnie kocha, ale mnie nie chce.
- Mnie się tak nie wydaje. Musisz spróbować Go przekonać, jeśli chcesz, oczywiście.
- Ach, ja już nie wiem!
- Rób jak uważasz. To twoje życie... Angeles.
- Że co? Ja jestem Angie...
- Nie zgrywajmy się. Wiem, że pani jest siostrą panny Marii.
- Ale, ale... Skąd?
- Znalazłem pani dowód osobisty na schodach.
- Ja go tam zostawiłam?
- Nie wiem. Może pani wypadł?
- No, chyba tak...
- Proszę. - podał mi dokument.
- Dzięki. Mogę mieć malutką prośbę?
- Tak, jasne.
- Nie powiesz nikomu?
- No, dobrze, ale... Kiedy pani zamierza powiedzieć o tym Germanowi i Violetcie?
- Viola już wie. Ustaliłyśmy, że powiemy to razem. Ja powiem o tym, że jestem jej ciocią, a ona powie, że chodzi do Studio i śpiewa.
- Jak mogłem Cię nie poznać? Pamiętam nasze, pierwsze, wspólne święta...
- Ja też...
- Byłaś taka malutka... Biegałaś wokoło choinki, później stanęłaś przy niej i zaczęłaś tańczyć w rytm kolędy... Szarpnęłaś za bombkę i wtedy drzewko z wszystkimi ozdobami poleciało na Ciebie... Gdy je podnieśliśmy, zobaczyliśmy, że masz pełno ozdób we włosach.
- O, tak. Pamiętam. Bałam się, że będziecie na mnie krzyczeć.
- Nikt by na Ciebie nie krzyczał. Wszyscy się o Ciebie bali. Lecz zaraz, gdy wstałaś zaczęłaś śpiewać "Hoy en Belén"... Później przyłączyła się do Ciebie Maria, German, Angelika, ja...
- Och, tak... O dziwo doskonale to pamiętam.
W tej chwili przerwał nam German.
- To ja zostawię was samych... - powiedział asystent Germana i wyszedł.
- Słuchaj, Angie... Chciałem Cię przeprosić, za to, jak się zachowałem... Po prostu boję się, że wrócisz do Pabla...
- Dobrze... Wybaczam...
- Kocham Cię.
- Ja cię też. - odpowiedziałam. - Chyba... - dodałam tak, żeby nie słyszał.
Zaczął mnie całować. Nie imponowały mi jego pocałunki, lecz nie odpychałam go od siebie. Nagle poczułam jak jego ręka zjeżdża mi po plecach, w dół...
- Nie! - krzyknęłam. - Przepraszam, ale nie.
- Co jest, Angie? Coś nie tak?
- Ja miałam pierwszy raz przeżyć z Pa...
- Nawet nie wypowiadaj przy mnie tego imienia! - przerwał mi. - To co? Mam Mu Cię oddać, żeby Cię przeleciał, abym ja później mógł to z Tobą zrobić?
- Nie, German. Nie bierz tego tak dosłownie... Po prostu nie jestem jeszcze gotowa...
- Dobrze, a powiesz mi kiedy będziesz?
- Ale ja tego nie wiem...
- I pewnie nigdy nie będziesz tego wiedziała, co? Mam już tego serdecznie dość! - rzucił i wyszedł.
Sięgnęłam po telefon. Kto mnie pocieszy w takiej chwili jak nie Pablo?
- Halo? Hej, Pablo. Potrzebuję z kimś pogadać...
- Dobrze, a może, w takim razie, przyjdziesz do mnie na kawę?
- Dzięki. Przyda mi się mocna kawa i szczera rozmowa...
- To czekam.
- Do zobaczenia. Za chwilę będę.
- Pa.
Wzięłam torebkę i zaczęłam iść w stronę Jego domu. Gdy doszłam, bardzo ciepło mnie powitał.
- Tęskniłem.
- Ja też.
- Wchodź zapraszam.
Weszłam do środka i usiadłam przy stole, w kuchni.
- Hm...
- Coś się dzieje?
- Przypomniałam sobie Ciebie, rano w kuchni... No i ten zapach kawy...
- Angie, Najdroższa... Mieliśmy nie poruszać już tego tematu. Przyjaciele pamiętasz?
- Tak, tak... Przepraszam.
- Mieliśmy o czymś porozmawiać.
- A tak. No więc...
----------------------------------------------------------------------------------
Chyba łatwo się domyślić o czym Angie chciała porozmawiać z Pablem? :D
Niestety, nie miałam pomysłu na lepsze zakończenie.
Nie wierzę, że już dzisiaj piątek,
co jednocześnie jest smutne, bo nie będzie "Violetty"! :((
Pozdrawiam
bloggerka


